czwartek, 3 listopada 2016

Kto zabrał mój Ser?

Jedną z pozycji, którą chciałem przeczytać w tym miesiącu była właśnie ta książka. Można powiedzieć, że to miła lektura do poduszki. Nie wiem czy zyskała miano kultowej, ale na pewno jest to bardzo rozpoznawalny i polecany tytuł. Prawdę mówiąc zastanawiam się tak naprawdę dlaczego...

Jak wspomniałem we wstępie, czyta się ją szybko, łatwo i przyjemnie. Jest to świetna lektura na wieczór, ale nie tylko z wymienionych właśnie powodów.
Historia opowiedziana w niej ma zmusić do refleksji, zastanowienia się nad swoim podejściem do zmian, które w życiu zachodzą. W życiu czyli w pracy zawodowej, w domu, w życiu osobistym.. Kiedy można pokusić się o lepsze przemyślenia, jeśli nie tuż przed zaśnięciem?

Siłą tej książki jest na pewno jej obrazowość. Dobrze opowiedziane historie z wyraźnymi postaciami, zawsze działały na wyobraźnię i w prosty sposób przekazywały poważne prawdy. Wystarczy przypomnieć sobie przypowieści biblijne.
Tutaj mamy dwie myszki i dwoje ludzi o imionach wprost mówiących o ich głównych cechach.
Sama historia nie jest dziecinna, ale nie jest też zaskakująca i wybitnie głęboka. W zasadzie mamy na tacy wszystko podane i nie musimy się niczego domyślać.

Sama książka składa się z kilku części: wstępu, będącego tak naprawdę także historyjką, głównej opowieści "Kto zabrał mój Ser?" oraz "dyskusji", będącej de facto dokończeniem części pierwszej.

Czytało mi się ją dobrze, ale jeśli mam być szczery, to nic wyjątkowego w niej nie widzę. Ot kolejna książka z cyklu tych, które motywują. Nie twierdzę, że takie nie są dobre czy, że nie warto ich czytać, ale odnoszę wrażenie, że z każdą kolejną widzę w nich coraz więcej swego rodzaju powtórzeń. Brakuje mi w niej jakiejś takiej, hmmm.. świeżości.
Książka na pewno jest dobra dla tych, którzy potrzebują kopa do działania, lub uporządkowania sobie swoich spraw (taki coaching, stąd pojawienie się tej pozycji na szkoleniu).
Ci, którzy chęć do działania mają, a zmiany traktują jako coś naturalnego mogą moim zdaniem pominąć ten tytuł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz